Początek górskich wędrówek

Tradycją jest już „regeneracja” po przyjeździe w góry, ale nie tylko! Po całym roku rodzinnie idziemy na termy. Odpocząć, zrelaksować się w ciepłej wodzie i… świetnie się pobawić! Tak też było i tym razem. Termy Bania w Białce Tatrzańskiej to absolutnie nasz faworyt. Widok na piękne góry + ciepła woda (podobno nie byle jaka! Minerały i te sprawy 🙂 ) Pogoda może specjalnie nas nie rozpieściła, ale nie ma co narzekać, bo trochę słońca i trochę deszczu. Po chwili mieliśmy na niebie przepiękną tęczę :-). 

Kolejny dzień miał być dniem „rozgrzewkowym”. Przypomnieć sobie jak to jest chodzić po górach i oddychać czystym (!) powietrzem. Wybraliśmy Dolinę Strążyską. Malownicza, spokojna trasa ze świetnym widokiem na Giewont. Czego chcieć więcej? Wychodząc wcześnie rano turystów na szlaku było ciężko spotkać, ale w drodze powrotnej… Oj, cóż tam się działo! Tłumy! Nie ma co się dziwić. Co tu robić w 30°C? Iść na szlak gdzie jest woda, strumień, potok, a najlepiej i wodospad. Tak właśnie jest na tej trasie. Cały czas idziemy wzdłuż potoku, a na końcu mamy Siklawicę. Dużo rodzin z dziećmi i turystów wędrujących na Giewont, bo właśnie od tej doliny odchodzi czarny szlak na tą jakże znaną i popularną górę.

A propos Giewontu! Wczoraj udało nam się być blisko. „Porozgrzewkową” trasą (ale już nie tak banalną jak poprzedniego dnia) była droga na Kopę Kondracką. Pogoda od rana nie zapowiadała się ciekawie, a jak dowiedzieliśmy się z radia: „to najzimniejszy dzień w tym tygodniu na południu Polski”. No dobra! Trudno! Postanowiliśmy zaryzykować. Najpierw dojść do schroniska, a później wczołgać się na górę. Słońca nie było, a czym wyżej- tym bardziej w chmurach. Na górze wiało, dmuchało i natura robiła wszystko żebyśmy w końcu zawrócili. I nagle…. wiatr rozdmuchał obłoki, wszystkie szczyty ukazały się naszym oczom. Niepowtarzalne w swoim rodzaju (również słynny Giewont). Naszym celem jednak nie był „śpiący rycerz” (uważam, że to właśnie ta jedna z nielicznych gór na którą należy wejść raz w życiu i wystarczy). Z daleka widać było wielką kolejkę przy łańcuchach i oblepiony krzyż! Zaczęło się schodzenie do schroniska. Ludzi wchodzących na górę, z każdym moim krokiem przybywało. Na porządku dziennym na stopach mijających mnie turystów były sandały, balerinki, klapeczki i słynne tatrzańskie japonki. Nie zabrakło takich gadżetów jak duże parasole i torebki. Nie ma to jak postawić na wygodę! Japonki i torebka to absolutny szyk górskiej mody! Cała sztuka polega na tym żeby wejść w nich na górę, zrobić kilka zdjęć i spokojnie (najlepiej po zachodzie słońca) wrócić do domu. Ale nie o tym tutaj!

Załączam kilka zdjęć z ostatnich dni.

Takie słoneczko powitało nas w Katowicach, kiedy jechaliśmy w góry:

DSCN8047

Termy w Białce Tatrzańskiej:

DSCN8076 DSCN8127

Dolina Strążyska:

DSCN8203 DSCN8197 DSCN8169 DSCN8153

Kopa Kondracka:

DSCN8249 DSCN8244 DSCN8239 DSCN8234 DSCN8220 DSCN8283 DSCN8278   DSCN8272

I mała sesja 🙂  w Bukowinie Tatrzańskiej:

DSC_0082 DSC_0064 DSC_0031           DSC_0088

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s